WINDA w Ołtarzewie
Jak od wielu, wielu lat, również i w tym roku w dniach 10-15 sierpnia zostały zorganizowane rekolekcje dla osób z niepełnosprawnościami. Od jakiegoś czasu rekolekcje te noszą nazwę WINDA (inspiracja od św. Teresy z Lisieux), a trud ich przygotowania podjęła wspólnota Świętego Jana Szałaśnika, wspierana przez wspólnotę św. Józef i całą warszawską Wspólnotę Życia Chrześcijańskiego. W tym roku odbyły się one nie w Falenicy u księży jezuitów, lecz w Ołtarzewie w domu rekolekcyjnym księży pallotynów. I było to dobre miejsce.
Jako że rekolekcje te odbywają się w kluczu ignacjańskim, cisza i skupienie towarzyszyły wszystkim uczestnikom. Tytuł – Umiłowałem cię odwieczną miłością – zaczerpnięty z Księgi Jeremiasza, zachęcał do wchodzenia w modlitwę: O. Dariusz Michalski SJ wprowadzał w medytacje, a także głosił konferencje, które uzupełniały treści rekolekcyjne. Wraz z o. Wacławem Oszajcą SJ odprawiał Eucharystie, podczas których o. Wacław głosił homilie – piękny komentarz do czytań biblijnych z danego dnia.
Rekolekcje miały oczywiście swój rytm. Każdy dzień rozpoczynał się jutrznią z Liturgii Godzin. Po śniadaniu i krótkiej przerwie był czas na medytację. Teksty do medytacji – zarówno fragmenty z Biblii, jak i wprowadzenia – były tak bogate, że każdy z uczestników mógł wybrać treści adekwatne dla siebie i zaangażować się w głęboką modlitwę osobistą. I tak się działo. Niezwykłe jest być świadkiem działania Boga w sercu człowieka, o ile ten otworzy się na Niego i pozwoli Mu działać. Wielkim darem jest widzieć Jego przemieniającą miłość w człowieku. Dotykać tajemnicy Boga i człowieka…
Po rozmowach rekolekcyjnych z osobą towarzyszącą, po konferencji i po obiedzie był czas na odpoczynek, spacer, refleksję. Sprzyjała temu piękna pogoda, ale i otoczenie domu rekolekcyjnego – przestronny park z alejami starych lip i cisów, ławkami i kwiatami… Po obiedzie była jeszcze jedna pora modlitwy i Msza św., natomiast wieczorem kolacja i adoracja Najświętszego Sakramentu.
Niezwykłe w tych rekolekcjach jest też to, że co roku zawsze znajdą się osoby, które chcą zaopiekować się innymi, potrzebującymi pomocy w tym czasie. Wolontariusze. Niektórzy z nich przyjeżdżają już od lat i zawsze miło jest spotkać znajome twarze, zamienić kilka słów zanim zapadnie milczenie. Oni także odprawiają swoje rekolekcje. Wśród nich pojawiają się też osoby nowe, dla których pomoc i opieka nad niepełnosprawnym człowiekiem bywa nie lada wyzwaniem. Jednak jest to element wpisany w te rekolekcje, który z całą pewnością jest „wartością dodaną” i może dużo pokazać i nauczyć, dopełnić treści rekolekcyjne.
Atmosfera podczas rekolekcji WINDA była naprawdę dobra. Widać było uszanowanie wymogu i potrzeby ciszy. Kawa, herbata i ciastka były zawsze na wyciągnięcie ręki, woda do picia także – to niewidzialna ręka pewnego Anioła, który zadbał o zaspokojenie takich pragnień. Na tarasie można było popatrzeć w dal, na zieleń, a niekiedy nawet podziwiać samoloty obniżające lot do lądowania. Zdarzało się też, że nocą ktoś jeszcze spoglądał w niebo i oglądał gwiazdy, w tym wyraźnie wyróżniającą się konstelację Wielki Wóz. Niektórym udało się nawet zaobserwować spadające Perseidy, co było wielką radością, a także uśmiechem Pana Boga do obserwujących…
Szybko minęło pięć dni rekolekcyjnych. To krótki i zarazem długi czas, a na pewno wystarczający, żeby coś troszkę uporządkować w swoim życiu, zaczerpnąć sił duchowych, nasycić się spokojem i ciszą, coś zrozumieć czy o czymś szczególnie pamiętać w zwykłej, szarej codzienności. I zatęsknić za takim czasem na zatrzymanie się, by spotkać się z Bogiem, ze sobą i innymi ludźmi.
Bogu niech będą dzięki – za ten czas Jego troski o człowieka, którego ukochał odwieczną miłością (zob. Jr 31,3), a która to miłość podczas rekolekcji objawia się na wiele różnych sposobów i można ją dostrzec wyraźniej aniżeli w zabieganiu dnia codziennego.
lp