Opiekun-wolontariusz
To było nowe doświadczenie. Odpuściłem sprawy prywatne, zostawiłem telefon. Nic się nie zawaliło. Przygotowano nas do modlitwy na sposób Jezuitów i był czas na praktykę (przewodnikiem był o. Dariusz). Ze względu na moje ograniczenia, instrukcji potrzebuje konkretnych – i takie otrzymałem – „…teraz poświęć 30 min na medytację, jeżeli potrzebujesz to dłużej ”.
Rekolekcje Winda to spotkanie z osobami, którym ciało nie zawsze odpowiada na potrzeby i to w niczym nie przeszkadza, jeżeli jest ktoś obok. Poznałem wspaniałego kolegę, któremu dałem jedynie trochę czasu, on w zamian dał mi wiele pogody ducha, więcej pewności, że życie jest po coś. Dodatkowo widzę jak wiele prostych rozwiązań brakuje nam w codziennym życiu, a mogłoby pomóc osobie która porusza się z użyciem wózka inwalidzkiego.
Ten czas był praktycznym szkolenie z opieki nad osobą z niepełnosprawnością ruchową, w zakresie na jaki pozwala krótki letni urlop. Dodatkowo komfortowe warunki. Chciałbym podziękować organizatorom tego wyjątkowego czasu. To wiele pracy, a i doświadczenie było widoczne, bo mi osobiście niczego nie brakowało.
Rekolekcje to skupienie się na komunikacji, by lepiej odbierać sygnał. Dziękuję ojcu Wacławowi za uczące kazania. Miałem poczucie, że jestem na właściwym miejscu.
KN
Opiekunka-wolontariuszka
W rekolekcjach ignacjańskich „Winda” uczestniczyłam w charakterze opiekuna już po raz drugi. Początkowo nie planowałam wracać, ale kiedy pojawiły się ogłoszenia, poczułam, że tęsknię – za tym czasem i za tą wspólnotą. To doświadczenie było dla mnie chwilą ciszy, medytacji i bycia dla innych. Szczególnie cenne były konferencje, wspólna Eucharystia i możliwość spotkania z Bogiem w prostocie dnia, wypełnionego spokojem i przestrzenią na czas z Bogiem. Wierzę, że to był mój czas dany od Pana – czas zasiewania. Ziarno zostało posiane, a na owoce czekam cierpliwie. Cierpliwie, bo tego także uczą rekolekcje: zawierzenia, spokoju i ufności. Dziękuję organizatorom i całej wspólnocie „Windy”, do zobaczenia .
Beata Romanowska

Chora na SM
W tym roku po raz pierwszy uczestniczyłam w rekolekcjach Winda. Było to niezwykle przeżycie wspólnie spędzonego czasu. W rekolekcjach różnego rodzaju uczestniczyłam wielokrotnie, ten czas był jednak innym przeżyciem. W milczeniu, ciszy i spokoju można odnaleźć samego siebie i usłyszeć co się dzieje w sercu. Jest czas dla Boga i dla siebie. Organizatorzy służą pomocą w każdej formie i sytuacji. Polecam serdecznie każdemu, kto chce być w kontakcie z samym sobą w odcięciu od świata mediów, telefonów i innych bodźców, które na co dzień często nie dają szansy usłyszeć własnych myśli. Każdy odnajdzie w tym wyjątkowym miejscu i czasie ważne dla siebie refleksje, nawet jeśli nigdy wcześniej nie był na rekolekcjach ani też na organizowanych przez wspólnoty kościelne wyjazdach lub pielgrzymkach i nie ma przekonania do tego typu „imprez”. Oczywiście, to są rekolekcje. Wszystkie elementy tych rekolekcji są bardzo dobrze przygotowane i podane w bardzo prostej i czytelnej formie. W mojej ocenie jest to bardzo cenne doświadczenie i nie jest ono jedynie dla osób, które na co dzień mają duży kontakt z „kościołem”. Jeśli tylko ktoś pojedzie z sercem i umysłem otwartym na nowe doświadczenie, nie zawiedzie się .
Kolejnym atutem tego cudownego czasu rekolekcji Winda jest samo miejsce w którym się odbył ten cudowny dla mnie odpoczynek ducha i ciała. Dom rekolekcyjny ks. pallotynów znajduje się w niewielkiej odległości od Warszawy, a jednocześnie jest przepełniony zielenią i ciszą otaczającego ogrodu idealnie utrzymanego przez braci, oraz starodrzewiem alejek parku. Zmodernizowany budynek jest odnowiony i przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych, co daje dodatkowe poczucie bezpieczeństwa. Przestronna jadalnia z dobrze zbilansowanymi posiłkami oraz bardzo dobrą obsługą miłych i pomocnych pań zajmujących się przygotowaniem i podaniem posiłków.
BG

Osoba towarzysząca WŻCh
Gdy podzieliłam się z moimi bliskimi pragnieniem wzięcia udziału w rekolekcjach dla osób niepełnosprawnych Winda, wywołało to bardzo różne reakcje, od „Super, zawsze o tym myślałaś! Dobrze, że nareszcie znalazłaś czas!”, po „Czy jesteś pewna? To może być dla ciebie trudne… Dasz radę?” . A we mnie coraz bardziej Pan budował zgodę na odbycie własnych Ćwiczeń Duchowych w przestrzeni bycia dla innych i z innymi.
Moja wiedza na temat specyfiki tych rekolekcji była w większości oparta na relacjach i świadectwach osób, które posługiwały, znałam też teoretycznie ideę tego wieloletniego dzieła, ale w głębi serca czułam, że chcę osobiście tego doświadczyć jako wolontariusz.
Gdy na dwa tygodnie przed rozpoczęciem rekolekcji zadano mi pytanie, czy jestem gotowa na zmianę w posłudze i podjęcie się towarzyszenia rekolektantom, nie miałam wątpliwości, że moje doświadczenie towarzyszenia może zostać wzbogacone na większą chwałę Boga. I tak oto z „uświadomionymi” oczekiwaniami, ale przyznam też z pewnym niepokojem, przyjechałam do Ołtarzewa. To co mnie uderzyło na wejściu, to wszechobecna, pełna radości, atmosfera bliskości. Zupełnie nie czułam, że jestem osobą „nową”, i to nie tylko dlatego, że znałam większość organizatorów i kilkoro rekolektantów. Moja pierwsza myśl: to jest Rodzina, to jest Wspólnota ludzi mających jeden cel, spotkać się z Bogiem Kochającym, być z Nim w relacji, bez względu na stan swojego zdrowia, swojej fizyczności.
I tak przez pięć dni, w pięknych okolicznościach przyrody Parku Ołtarzewskiego, w gościnnych progach oo. Pallotynów, Pan prowadził mnie przez Ćwiczenia Duchowe, które dla mnie przygotował. Troskliwa czułość Boga objawiała się, gdy patrzyłam na wzajemne relacje uczestników, gdy dane mi było uczestniczyć w indywidualnym procesie każdej z osób, której towarzyszyłam, gdy z fascynacją odkrywałam jak wprowadzenia w modlitwę i konferencje o. Darka i homilie o. Wacława integrują Boże działanie.
Zdecydowanie otrzymałam tu więcej niż oczekiwałam. Dziękuję Ci Boże za dar tych rekolekcji, za wszystkie osoby, które je odprawiały, przygotowały i prowadziły. Jestem pewna, że, tak jak powiedziała Kasia, „to jest początek pięknej przyjaźni”.
Barbara Wielgus

Osoba z niepełnosprawnością
Kiedy odnosisz wrażenie, że w niepełnosprawności Bóg o Tobie zapomniał… Jest miejsce, w którym możesz usłyszeć Go bardzo wyraźnie – w ciszy…
W pewnym momencie mojego życia, bardzo się pogubiłam. Wpadłam w chaos w poszukiwaniu rozwiązań dla swojej ciężkiej sytuacji. Wydawało mi się, że Bóg robi wszystko na złość i tak naprawdę nie słyszy moich próśb. Moje życie ugrzęzło w jednym miejscu, a internet nie dawał mi możliwości i satysfakcji z kontaktów międzyludzkich.
Od jednego z jezuitów dostałam namiary na rekolekcje ignacjańskie w ciszy, odbywające się w podwarszawskiej Falenicy. Pojechałam. Z początku wcale mi się nie podobało i nie rozumiałam sensu takich rekolekcji. Z czasem, w kolejnych latach, Bóg zaczął mnie uwalniać z moich mechanizmów myślenia i otwierać serce na drugiego człowieka, uczyć się akceptować swoje słabości i pozwalać Mu się sobą opiekować.
Moja formacja serca na Windzie trwa już kilka lat. Św. Ignacy Loyola nauczył mnie podejmować decyzje i nie wycofywać się. W moim życiu osobistym zaistniały pewne zmiany i choć może jeszcze nie widać ich na pierwszym planie, ale pojawiły się sadzonki, które kiełkują w sercu.
Jeśli jesteś osobą niepełnosprawną i czujesz się osamotniony/a, zachęcam Cię do próby spotkania Boga w ciszy i odnalezienia siebie w Jego ramionach.
Rekolekcje ignacjańskie Winda od tego roku odbywają się w Ołtarzewie pod Warszawą – w domu rekolekcyjnym ks. Pallotynów. Dom jest duży i pomieści większą liczbę uczestników, ma dwie windy, więc nie musisz czekać w kolejce by przemieścić się na kolejny poziom. Jeśli lubisz spacery, to wokół obiektu znajdziesz ścieżki dostosowane do wózka z nastrojowymi, leśnymi kapliczkami…
Ponadto rekolekcje zapewniają Ci towarzyszenie duchowe doświadczonej osoby, będącej w drodze ignacjańskiej, lub nawet zakonnej.
Dla głodomorów bojących się pustynnej diety – oprócz stałych posiłków, organizatorzy zawsze mają słodki poczęstunek i kawę lub herbatę.
Zrób pierwszy krok – On czeka by Cię przytulić…
Kamila





